[SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażenia

Tutaj lądują filmy tylko z naszego ulubionego uniwersum :)
Awatar użytkownika
Justine Helfire
Nadworny Tłumacz
Posty: 1142
Rejestracja: 08.06.2007, 22:48
Lokalizacja: Izabelin

[SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażenia

Postautor: Justine Helfire » 20.12.2015, 13:36

Na wstępie od razu mówię, że jeśli ktoś jeszcze nie widział filmu i nie chce spoilerów - niech od razu wyłączy ten temat i wróci po obejrzeniu ;)

Z pewnych powodów udało mi się obejrzeć film dopiero wczoraj i myślę, że warto podzielić się wrażeniami. Od samego początku filmu było jakoś nieswojo, pod tym względem, że wiele rzeczy wyglądało "jak nie SW". Planety, sceneria, nawet postacie... jakoś były "inne" i ciężko uchwycić to "coś", co sprawiało, że było inne. Jednak można było się spodziewać już po zwiastunach, że coś takiego będzie miało miejsce. Jest to też dosyć naturalne przy zmianie reżysera, który miał zapewne swoją wizję świata SW. Oprócz scenerii, jest też kwestia dźwięków. Np. wystrzały blasterów były moim zdaniem "potężniejsze", być może bardziej rzeczywiste, ale nie jest to coś, czego fan SW by się spodziewał. Ale hej... minęło 30 lat, nie? W Galaktyce musiało się trochę pozmieniać.
Sam klimat był. Widząc tych samych bohaterów, choć naznaczonych upływem czasu, to było coś. A na widok Sokoła Millennium, który jest obijany o wszystko przez pierwsze kilka chwil lotu... aż się wstrzymywało oddech i każdy fan chyba w duchu jęknął, widząc jak się obchodzą z nim. A przynajmniej takie były moje wrażenia. Niespodzianek było oczywiście więcej. Han i Leia mają syna, który przeszedł na Ciemną Stronę po szkoleniu u Luke'a... i chce dorównać Vaderowi. Luke udaje się na wygnanie, czując, że zawiódł jako Mistrz. Brzmi znajomo? Jeśli ktoś czytał "Dziedzictwo Mocy" i późniejsze pozycje w Legendach to na pewno. Jest to moim zdaniem ukłon w stronę fanów Legend i jeden z lepszych wątków, które mogli wybrać. Szkoda tylko Hana. Nie spodziewałam się, że odważą się już w pierwszym filmie z tej trylogii zabić jedną z głównych postaci. Ale trzeba przyznać, że śmierć godna tak uwielbianej przez wszystkich postaci.
Pozostaje kwestia głównych postaci w tym filmie, czyli Rey i Finna. O ile poznajemy w miarę dobrze przeszłość Finna, o tyle Rey pozostaje postacią tajemniczą. Pozostawiona jako dziecko na planecie Jakku, nagle okazuje się potężniejsza Mocą nawet od wnuka Vadera. Dodatkowo, to ona chwyta miecz Luke'a w jednej z ostatnich scen, a nie Kylo. To ona ma wizję po dotknięciu tego miecza. I to ona okazuje się być genialnym pilotem od urodzenia. Przypadek? Nie sądzę. Czyżby Luke także zdążył mieć dziecko? Skoro sam postanowił się ukrywać, ukrycie dziecka na zapyziałej planecie ma sens. Pozostaje pytanie: kim jest matka? To zapewne pozostaje do zobaczenia w kolejnym epizodzie :)

Ogólna ocena: 9/10.
Ten jeden punkt mniej za to, że było trochę "nieswojo" i trochę "nie-SW".
Jedi Master - School of Knowledge & School of Diplomacy
"Ignorance is shameful only if you choose not to correct it." - Mistrzyni Jedi Restelly Quist
Shell
Guardiańcia
Posty: 515
Rejestracja: 08.02.2012, 09:49
Lokalizacja: Gorzów wlkp / Wrocław
Kontaktowanie:

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: Shell » 20.12.2015, 15:33

No to może ja tez pospoileruje i dorzucę coś od siebie.

Pomijam fakt ze o mało co by mnie na filmie nie było bo bym sie spóźniła ;)
Poszłam na 2D bo jakoś do 3D nie pałam radością z wiadomych a może i nie wiadomych względów.
Przeżyłam pół godziny reklam i z niecierpliwością czekałam na napisy początkowe, które jakoś za szybko przeleciały mi przed oczyma. No w każdym razie wyłapałam to co najważniejsze.

Co do samego filmu:
Jak dla mnie to było za mało walki, za mało mieczy świetlnych, za mało czarnych charakterów... Za mało klimatu... Na początku czy tez w niektórych momentach w ogóle nie wyglądało to na SW. No ale może tak właśnie miało być.

Na plus można zauważyć nowych szturmowców, pokazanych już nie jako blaszane zakute łby, ale jako kogoś kto też może się zbuntować i nie wykonywać rozkazów.

BB-8 : ten cudowny mały droid turlający się w scenach, był genialny ;) Wydaje mi się że był tworzony na podobieństwo R2 bo zachowywał się podobnie.

Niektóre chwile na prawdę wstrzymują oddech, smierć Hana... Hmm była do przewidzenia w tej akurat scenie. Sama ja od razu wiedziałam że to się stanie i szepcząc do kolegi siedzącego obok "zaraz go zabije" miałam racje, i choć samego Solo jakoś nigdy nie lubiłam to ten widok mną wstrząsnął. I następne kilka minut oglądałam z otwartymi ustami. Przebudzenie R2-D2, niszczenie Jakku (czy jak tam sie pisało tą planetę) czy wsciekłość Wookiego, bedą na długo w pamięci każdego fana SW. Dużą niespodzianką dla mnie był widok starego dobrego Sokoła, który dodał w tym filmie taką nutkę sentymentu do poprzednich części i tych wszystkich nowości wokoło.


Jak każdy film, ten tez niestety miał swoje minusy, na przykład ukazanie postaci Kylo Rena... Do jasnej Mocy ja rozumiem że nie chcieli go pokazać jako wielkiego i potężnego. No ale w pewnych momentach zrobili z niego ciamajde który nie wie co jest dobre a co złe a w innych momentach jeszcze te napady szału... Ech.
Mówiono że Vader miał astmę, o Kylo bedą mowić że ma ADHD ;p

Kolejnym i bardzo wstrząsającym minusem jest zabicie Hana przez Kylo. Nie sam moment przebicia Hana mieczem, ale właśnie sam zamysł tej sceny... I pokazanie Solo w sytuacji takiego wierzącego we wszystko starca. Będący po Ciemnej Stronie Ren, chce pomocy... Od tak... Han jako jego Ojciec w to wieży, traci czujność i BUM! Ach ta naiwność.

Hux... Mógłby z niego być naprawdę dobry dowódca ale... Jakby nie zrobili by z niego w połowie Hitlera.


Leia, Leia, Leia... Niby stara postać a tak moim zdaniem "skopana". Czego sie spodziewałam? Na pewno tego, że po śmierci Hana powie coś mądrego, będzie go opłakiwać, coś... No przeliczyłam się, a może to miało pokazać jakie miedzy nimi były więzy po tylu latach? Nie wiem.

Baza Starkiller... Chyba szkoda gadać, kiepskie jak nie wiem co, dało się to zniszczyć w tak prosty sposób i tak szybko że aż boli.

Maz Kanata, Poe i Snoke: bardzo fajne postaci ale minusem jest to, że za mało na ich temat było powiedziane. Mam nadzieję że dowiemy się czegoś więcej.

Poszłam na film oglądając tylko zwiastun, bez żadnych innych informacji... I co? Doszło do tego że na początku pomyliłam Rey z Leią a Poe'a z Hanem... Co z tego że po 30 latach człowiek powinien wyglądać inaczej. ;)

Zastanawia mnie tylko Kylo i Rey... O ile już coś wiemy o tym pierwszym tak ta druga postać jest owiana kompletną tajemnicą i to pozwala czekać w napięciu na następną część lub jakiś mały spoiler który już będę śledzić :D

Ale No tak teraz pół żartem pół serio, czy teksty Rey nie brzmiały Wam czasem jakby mówiła je Leia?

Wszyscy pewnie przyznają mi rację, że postać Luke'a pokonała wszystko co "nie takie" w filmie. Dało się poczuć w jego postaci tą skrywaną Moc, i chociaż rola jego była minimalna to nie można poczuć niedosytu.

Cieżko mi tu mowić o jakiejś ocenie, ale jeśli miałabym zebrać wszystko do kupy to dałabym 8,5/10.
JEDI GUARDIAN
_________________
SoK & SoD
http://www.jediorder.pl
_______________________
" Here’s where the fun begins." ;)... Whatever?
Kirrond
Adepcik
Posty: 305
Rejestracja: 28.04.2014, 22:21

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: Kirrond » 20.12.2015, 17:26

A mi dla odmiany film się nie podobał. A oto dlaczego:

1. Zbyt często widziałem to co już było. Tajna stacja bojowa niszcząca planety oczywiście większa od Gwiazdy Śmierci bo... no właśnie, po co? Do tego cała masa scen i dialogów bliźniaczo podobnych do odpowiedników z poprzednich filmów (choćby atak na wspomnianą stację bojową).
2. Fabuła. Jest Republika, jest First Order i... jest Ruch Oporu. Ruch oporu, który jest chyba nadal Sojuszem Rebeliantów... Wygląda to trochę jakby powstała republika, a sojusz z przyzwyczajenia pozostał w opozycji.
3. Rey. Ciężko u niej znaleźć jakąś wadę. Jest świetnym mechanikiem, wybitnym pilotem, a w pięć minut po tym jak dowiedziała się, że istnieje Moc z powodzeniem używa Mind Tricka. Na palcach jednej ręki można ostatnimi czasy policzyć filmy w których główna damska postać nie jest "kobietą idealną". Niestety nowe SW nie są w tej grupie.
4. Kylo Ren zachowuje się jak nastolatek, który buntuje się dla faktu buntowania. A kiedy otrzymuje złe wieści co robi? Tak, wyciąga miecz i demoluje pokój. Też tak robiłem, w czasach kiedy chodziłem do przedszkola.
5. Finn. Jedna z lepszych postaci, ale... no właśnie ale. Od dziecka był szkolony na szturmowca, a kiedy przychodzi do walki czasami zachowuje się jakby nie wiedział gdzie jest.
6. Ten pilot... jakkolwiek się nazywał. Za mało go było w całym filmie.
7. Pustynia, znowu pustynia. Anakin, Luke, ten smarkacz a teraz Rey. Może wszyscy Jedi pochodzili z pustyni?
8. Śmierć Hana. A w zasadzie nie sama śmierć, a jej bezcelowość. Oglądając tą scenę miałem wrażenie, że zginął tylko po to, żeby ktoś zginął na ekranie.
9. Sokóła Milenium nie obowiązują prawa fizyki, a zwłaszcza siła bezwładności.

Moja ocena 3/10. 3 za wspaniałe sceny z porzuconymi wrakami sprzętu imperialnego i za to, że przez chwilę miałem nadzieję, że ten film będzie mi się podobał.
Ostatnio zmieniony 20.12.2015, 21:51 przez Kirrond, łącznie zmieniany 2 razy.
"It seems too easy to blame everything on Xendor and the dark side. Maybe we… maybe the Jedi were partly to blame, too." - Danzigorro Potts
Awatar użytkownika
nache
Padawanka Nightwisha
Posty: 491
Rejestracja: 24.03.2009, 01:15
Lokalizacja: Kraków

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: nache » 20.12.2015, 20:00

Niestety podzielam zdanie Kirronda. Film nie spełnił moich najmniejszych oczekiwań. Ale zauważyłam pewną zależność. To, czy film się komuś spodobał czy nie, wynika z dwóch powodów: tego, czy lubi się prequele i jakie miało się w oczekiwania względem nowego epizodu.

Ja mam pośrednie stanowisko co do prequeli. Lubię zarówno drugą jak i pierwszą trylogię, ponieważ każda miała swoje niewątpliwe zalety i każda była filmem na miarę swoich czasów. Dlatego właśnie oczekiwałam swego rodzaju pogodzenia dwóch światów – czerpania garściami z uniwersum starych części i wykorzystanie go współcześnie w sposób podobny do prequeli.

To, co chciałam zobaczyć w filmie a czego zabrakło to:
1. Po pierwsze i najważniejsze oczekiwałam nowej, zaskakującej, pełnej intryg i relacji pomiędzy bohaterami fabuły, która pochłania bez reszty i pozwala znowu poczuć potęgę Mocy. Tymczasem otrzymałam niestety kalkę Nowej Nadziei w dużo gorszym wydaniu niż Mroczne Widmo. Znowu pustynia? Znowu robot wysłany na ratunek? Znowu Gwiazda Śmierci tylko duuużo większa? Naprawdę nie dało się wymyślić nic lepszego? Fabuła zawiodła po całej linii. Od początku wiedziałam kim jest Kylo, wydarzenia na ekranie do niczego nie prowadziły, bo suma summarum nikt nie potrafił pomóc w odnalezieniu Luka i udało się go znaleźć bo… R2D2 po prostu się obudził? To po co ten cały film i wszystkie te wydarzenia na ekranie? I czy to znaczy, ze Luke chciał zostać odnaleziony? Bo kto jak nie on sam uruchomił R2D2? Wcześniej mówiono, że Luke ukrywa się z własnej woli i nie chce zostać odnaleziony.
Zabrakło też głębszych relacji pomiędzy bohaterami. Lubili się od razu bez większego powodu. Miałam nawet wrażenie, że Finn zakochał się w Rey, ale kompletnie nie widziałam powodu ku temu czy chemii między nimi. Jedynie przekonał mnie wątek Lei i Hana, ponieważ widać było, że coś ich łączy po tylu latach nawet, jeśli ich związkowi nie mogło się udać. Ale jak słusznie zauważyła Shell, czemu nawet łezka nie zakręciła Lei w oku po tym jak się dowiedziała, że miłość jej życia została zabita przez jej owoc??!! Być może wątek Anakina i Amidala też był momentami drętwy, ale przynajmniej pełny emocji.
2. Po drugie poszłam do kina na Gwiezdne Wojny, żeby zobaczyć… gwiezdne wojny! Może za wiele oczekiwałam, ale chciałam zobaczyć potężne krążowniki i nowe myśliwce (btw. czemu po 30 latach Imperium nie było stać nawet na zakupienie nowych statków? Design bardzo mnie zawiódł. Chciałam zbaczyć coś podobnego, ale nie to samo co było w Nowej Nadziei.), zapierające dech widoki walk rozgrywających się w przestrzeni kosmicznej. Liczyłam na to, że po wyjściu z kina powiem: WOW, to wyglądało zniewalająco! W końcu przeznaczono na ten film taki wielki budżet, a tymczasem widziałam kilka starć, które w sumie mniej trzymały w napięciu niż w Nowej Nadziei. Widząc takie świetne sceny akcji jak w Hobbicie czy Mad Maxie liczyłam na wiele, wiele więcej.
3. Po trzecie bardzo liczyłam na nowe, ciekawe i mądre postaci Jedi i sceny ich pojedynków. Ok, już od pierwszych scen wiedziałam, że nic z tego nie będzie, bo niby wszyscy znowu zginęli (Choć nie wiem jak mógł pokonać wszystkich uczniów Luka ktoś tak nieporadny jak Kylo, który nie dał sobie rady z dziewczyną, która nie miała szczerego pojęcia o walce mieczem i użyciu Mocy.), ale skoro walk Jedi nie mogło być wiele, to chciałam zobaczyć jakieś inne walki. Kylo mógł się wykazać w tak wielu scenach, a tymczasem pojedynek był jeden i do tego nieporównywalnie słabszy od walk mieczem jakie widzieliśmy w prequelach.
No i pojawiło się kilka totalnych nieścisłości. Anakin czy Luke nie będąc wyszkoleni w Mocy mieli co najwyżej duże przeczucie, spory refleks i talent to pewnych spraw. A Rey przecież nawet nie wierzyła na początku, że istnieje coś takiego jak Moc. Dopiero Han musiał ją uświadomić. A już umiała oprzeć się Kylo, kiedy wydobywał z niej informacje (btw, pierwszy raz słyszę o tej rodem z Harrego Pottera umiejętności czytania w myślach. Nawet Vader musiał używać jakichś zastrzyków czy coś, żeby wydobyć info z Lei i i tak nie był w stanie tego zrobić.), poza tym umiała używać Mind tricka i pokonała w walce wyszkolonego Sitha.
4. I ostatnie, czego oczekiwałam, to zobaczyć kolejne piękne, bogate i żywe lokacje. Magiczny świat, w którym taki człowiek jak fan RPG mógłby chcieć się zanurzyć. A tymczasem lokacje były puste i w klimacie, jaki już dawno temu widzieliśmy – piasek, śnieg, las, kantyna…

Takie miałam oczekiwania, ale to, że one się nie sprawdziły nie skreślało filmu całkowicie. Gdyby tylko twórcy wymyślili coś nowego, coś nietuzinkowego i ciekawego, to też bym to kupiła. Tymczasem było kilka rzeczy, które kompletnie zdyskwalifikowały ten film w moich oczach:
- Fabuła przekalkowana oraz za dużo niesamowitych przypadków oraz niewyjaśnionych sytuacji bez żadnego tła fabularnego.
- Absurdalna wręcz głupota First Order. Zupełnie nie na miejscu odniesienia do hitlerowskich Niemiec. Dowódcy, których nie stać na nic więcej poza zbombardowaniem lub wysadzeniem planety. Nowa Gwiazda Śmierci – serio? Po raz trzeci ten sam błąd? I nawet nie postarano się, żeby ta nowa Gwiazda miała jakiś inny design. First Order nie umiał upilnować żadnego więźnia.
- Severus Snape… tnz. Kylo – Podobało mi się wprawdzie, że nie był jednorodną postacią i miał jakieś wątpliwości, ale to, w jaki sposób przekazano nam tą dwojakość jego natury była kpiąco słaba. Czemu to widz nie mógł sam domyślić się, że może Kylo jest synem Hana? Czemu to widz nie mógł pomyśleć, że nie jest pewny, czy Kylo jest całkowicie zły? Wszystko oddano nam w słabych scenach monologów (Dżizas, kto z was chodzi po pokoju mając wyrzuty sumienia i mówi do ubrania dziadka?) i płaczliwych dialogów. A gdyby tak Kylo zawahał się, czy kogoś zabić? Albo pomógłby Rey wbrew rozkazom, ale potem mimo wszystko zabił Hana? Jakby tak twórcy wzbudzili w widzu wątpliwość zamiast sprzedawać ją w tak oczywisty sposób… Podsumowując – dla mnie Kylo to smutny Emo niedorajda.
- Osobno muszę wymienić drętwą i kiczowatą scenę śmierci Hana. Nawet nie było mi przykro. Zaśmiałam się, zastanawiając, czy Han otrze Kylo łezkę… I swoją drogą, na co Han liczył? Że Kylo zechce wrócić i wszyscy mu po prostu wybaczą wszystkie zbrodnie? Nie wiemy, czemu Kylo nienawidzi Hana. Wiemy za to doskonale, czemu musiał go zabić. Ale skoro już chciał wzmocnić w sobie siłę ciemnej strony, to czemu ona nie stała się w nim widoczna, jak u Anakina czy Imperatora w Zemście Sithów?
- Ostatnie ale najważniejsze- Muzyka. Gdzie ta piękna muzyka z Gwiezdnych Wojen? :< Gdzie majestatyczna symfonia? To muzyka sprawia klimat Gwiezdnych Wojen. Kieruje naszymi uczuciami – kiedy jest smutno, buduje dramaturgię. Kiedy trzeba, wzbudza nadzieję. Czasem wzbudza trwogę, sprawia wrażenie majestatu. VII epizod był cichy i pusty.

Jak widzicie, film nie spełnił żądnego mojego oczekiwania i dobił pewnymi brakami. Zawodził mnie z minuty na minutę coraz bardziej. A wyszedłszy z kina pomyślałam sobie – twórcy tego filmu zakpili sobie ze mnie. Bo chyba myśleli, że mogą zmontować fabułę z IV i V epizodu, przywrócić kilku dawnych bohaterów dla czystego sentymentu i sprzedać dziurawą fabułę, bo to nie ważne, co w tym filmie będzie się działo lub nie działo. Jak będzie nosił markę Star Wars, to i tak się spodoba.

Na koniec dodam, że oczywiście było kilka rzeczy, które mi się podobały. Choć było ich jak na lekarstwo i nie były w stanie przebić się przez resztę negatywów. Przede wszystkim podobał mi się dowcip. Było go sporo. Polubiłam Finna i Rey. Sceny nalotów i sceny z sokołem milenium czasem wyglądały godnie. Podobał mi się początek kiedy poznaliśmy Rey. I to chyba na tyle.

Moja ocena? 2/10
Padawanka Mistrza Nightwisha
Ex-Adeptka Kirrona
Enklawistka
Palmira Nache

Powerful

Wszystko się naprawi, albo rypnie w tumanach kurzu.
Awatar użytkownika
eldaina
Posty: 47
Rejestracja: 08.02.2008, 21:03

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: eldaina » 21.12.2015, 10:35

Justine Helfire pisze:Pozostaje kwestia głównych postaci w tym filmie, czyli Rey i Finna. O ile poznajemy w miarę dobrze przeszłość Finna, o tyle Rey pozostaje postacią tajemniczą. Pozostawiona jako dziecko na planecie Jakku, nagle okazuje się potężniejsza Mocą nawet od wnuka Vadera. Dodatkowo, to ona chwyta miecz Luke'a w jednej z ostatnich scen, a nie Kylo. To ona ma wizję po dotknięciu tego miecza. I to ona okazuje się być genialnym pilotem od urodzenia. Przypadek? Nie sądzę. Czyżby Luke także zdążył mieć dziecko? Skoro sam postanowił się ukrywać, ukrycie dziecka na zapyziałej planecie ma sens. Pozostaje pytanie: kim jest matka? To zapewne pozostaje do zobaczenia w kolejnym epizodzie :)


Więc nie tylko ja mam wrażenie, że Rey pasowałaby na córkę Luke'a. Byłam prawie pewna, że kiedy patrzyła na Luke'a, podając mu miecz, na końcu języka ma "Tato" xD

Mnie film się podobał, choć miałam wrażenie, że nie był to film a po prostu prezent dla fanów. Tyle sentymentu... Mnóstwo scen nawiązywało do poprzednich części, przez co większość czasu spędziłam myśląc "aaaaa, to takie słodkie". Byłam na SW7 ze znajomym, dla którego było to pierwsze spotkanie ze starwarsami, więc ledwie się powstrzymywałam przed ciągłym gadaniem: "patrz, a to nawiązuje do czwórki", "patrz, zupełnie, jak Luke" itd.

Rey pokonała Kylo, bo ten ledwo stał na nogach i zmęczył się bieganiem za Finnem, więc jest usprawiedliwiony. Czy tylko ja mam wrażenie, że walki na miecze bardziej przypominały machanie baseballem niż finezyjny taniec z poprzednich części?

Finn nie wiedział, co robić na polu bitwy, bo misja na Jakku była jego pierwszą misją, wcześniej czyścił szamba. Mimo to odruchy się w nim odzywają, choć widać, że brzydzi go zabijanie.

Ocena 9/10, za mało było walk i latania X-wingami.
Najgorsza jest pusta szklanka: jest niczym....
Awatar użytkownika
Justine Helfire
Nadworny Tłumacz
Posty: 1142
Rejestracja: 08.06.2007, 22:48
Lokalizacja: Izabelin

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: Justine Helfire » 23.12.2015, 11:27

eldaina pisze:Rey pokonała Kylo, bo ten ledwo stał na nogach i zmęczył się bieganiem za Finnem, więc jest usprawiedliwiony. Czy tylko ja mam wrażenie, że walki na miecze bardziej przypominały machanie baseballem niż finezyjny taniec z poprzednich części?

Trochę tak, ale... w końcu to nie byli super wyszkoleni użytkownicy Mocy - przynajmniej jeśli patrzeć na Rey i Finna :) Moim zdaniem cud, że sobie sami rąk nie poucinali przy tym, bo w końcu to nie tak, że każdy może wziąć miecz świetlny do ręki i sobie z nim radzić. O ile zachowali fizykę, to nadal ostrze powinno praktycznie nic nie ważyć, przez co jest bardzo trudną bronią do opanowania. Co do Kylo, który powinien walczyć bardziej "finezyjnie", bo miał trochę szkolenia... cóż, wyglądał na takiego, który stawia raczej na siłę ataku niż na cokolwiek innego.
Jedi Master - School of Knowledge & School of Diplomacy
"Ignorance is shameful only if you choose not to correct it." - Mistrzyni Jedi Restelly Quist
Shell
Guardiańcia
Posty: 515
Rejestracja: 08.02.2012, 09:49
Lokalizacja: Gorzów wlkp / Wrocław
Kontaktowanie:

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: Shell » 25.12.2015, 14:26

Przeglądając internety napotkałam coś takiego:

http://naekranie.pl/artykuly/kim-jest-rey-z-gwiezdnych-wojen

A co powiecie o tym: Rey jako wnuczka Obiego? Jak dla mnie może być to prawdopodobne.
JEDI GUARDIAN
_________________
SoK & SoD
http://www.jediorder.pl
_______________________
" Here’s where the fun begins." ;)... Whatever?
quigon
Posty: 3
Rejestracja: 24.12.2015, 23:05

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: quigon » 25.12.2015, 22:05

Przez ostatnie dni oglądałem wiele internetowych recenzji 7. części. Różne fachowe portale, zawodowi recenzenci itp. I powiem wam, że jedyne, co można z sensem o tym zjawisku powiedzieć, to to, że całe środowisko fanów jest bardzo podekscytowane - wszyscy się filmem interesują, wszyscy to komentują, natomiast naprawdę każdy mówi coś innego, a niektóre opinie są wręcz sprzeczne. I to jest właśnie fajne i zabawne. Przynajmniej ja mam z tego ubaw.

Jedni mówią, że Han jest jak zwykle łobuzerskim luzakiem, ("miażdży", "stary cwaniak"), jest wiecznie młody, a jego aktorstwo przyćmiewa wszystkich; inni z kolei, że to już zupełnie inna postać, że zrobił się dziadek, jest sentymentalny i niedynamiczny.
Jedni mówią, że technologia super, inni że słabo.
Jedni zachwycają się 1. częścią fabuły, drudzy – 2.
Wielu zarzuca scenariuszowi schematyczność i przewidywalność. Ale żyjemy w XXI wieku, porównajcie to z innymi filmami, te wszystkie Marvele itd. Tutaj naprawdę jeszcze nie jest tak źle.
Inni piszą – mało bitew kosmicznych i pojedynków na miecze. Cóż, to prawda, choć pod koniec też są i niektórym się bardzo podobają. No przepraszam, trudno będzie dorównać epickiemu pojedynkowi z końca Zemsty Sithów. Trudno.
Że John Boyega super; że słaby, że nijaki.
I jeszcze sto innych elementów, które przez jednych były wymienione jako zalety, przez innych - jako wady... Loteria :-)

No to teraz w punktach moje osobiste opinie:
Przez pół seansu naprawdę siedziałem jako urzeczony - działy się rzeczy nowe, zupełnie się zanurzyłem i zapomniałem. Potem oczywiście zacząłem zdawać sobie sprawę, że wyraźne analogie do ANH.
A propos nieprzewidywalności scenariusza:
Dlatego właśnie podoba mi się Kylo Ren. A wielu recenzentów go krytykuje. Jest to bohater, który został nakreślony w sposób interesujący, niespodziewany, nie jest jednoznaczny. Kylo jest trochę analogiczny do młodego Anakina, ale jak się rozwinie jego psychologia - dopiero zobaczymy. W każdym razie dobrze, że pośród bardzo przewidywalnych postaci pozytywnych i negatywnych znalazł się ktoś, kto "chce źle, ale nie do końca mu to wychodzi", albo z wściekłości puszczają mu nerwy i potrafi pokiereszować jakiś panel sterowania. Takich "badassów" jeszcze nie mieliśmy!
Ciekawy wątek najwyższego wodza i dokańczania szkolenia przez Kylo. Czyżby np. to zabójstwo miało być jednym z testów, które musiał "zaliczyć"? Tu dużo pytań i kombinowania, a to mi się podoba najbardziej.
Postać Maz Kanaty, lubie takie tajemnicze osoby, które wyrażają się tajemniczo i może mówią mniej, niż wiedzą...
Nie, żebym był przeciw Poe, ale nie widzę w nim niczego ponad to, że jest fajną postacią. Niektórzy mówią o nim... no po prostu przesadzają. Zastrzegam, że piszę z pozycji znajomości filmów, nie literatury EU.
Idiotyczne pomysły z tymi dwoma gangami, które ścigają Hana, i mackowatymi wirówkami, które robią porządek przed ucieczką Sokołem. Ale to pewnie musiało być dla tych zupełnie młodych widzów. Biznes to biznes. Potem już się uspokoiło.

Wszyscy zachwycają się robocikiem BB-8. Oczywiście, jest słodki i na mnie też działa, ale nie jest do końca w klimacie. Nie lubię zagrań gadżeciarsko-marketingowych typu Ewoki. Na pewno ich nie było w pierwotnych, "czystych" skryptach. Dla mnie dalsze losy galaktyki spowitej Mocą powinny być jednak trzymać nastrój czegoś epickiego, transcendentalnego, odwiecznego. Takiego jak sama Moc.
Trochę szkoda, że nie dowiadujemy się więcej o historii albo naturze Mocy, no ale może Luke będzie nas już wkrótce nauczał :-)

Wszyscy strasznie narzekali, że nowa prequelowa trylogia już nie jest taka, jaka była stara. A ja ceniłem nową trylogię za rozmach, za pokazanie polityki, czegoś innego, niż poprzednio. Jakiś recenzent mówi że w 2. trylogii nie było aktorstwa, a w "7" jest rewelacyjne. Nie zgadzam się. W trylogii I-III jest np. Ian McDiarmid, aktor szekspirowski, gra po prostu jak artysta. Reszta nie jest od tego, żeby grała artystycznie, tylko żeby grała postaci w kinie rozrywkowym - umówmy się.
Wszyscy chcieli nawiązania do klimatu 1. trylogii, no to jest, niepodważalnie jest. Znowu jesteśmy na pustynnych rubieżach i daleko nam do głównego nurtu wydarzeń w centrum galaktyki. Są zarzuty, że cały schemat fabuły i poszczególne elementy (Gwiazda śmierci, bohater wzięty ze skupu złomu nagle wyrasta na jedną z głównych postaci, BB-8 w roli R2D2) są kopią ANH. No troche są, ale cóż, oglądało się fajnie.
Dopiero potem, pod wpływem tych wszystkich wydziwiań recenzentów zaczynam dostrzegać jakieś wady czy niedoróbki. Ale skoro nie psuły mi one seansu, to kto ma problem, ja...? :-)

Można się czepiać (jak wielu), że nieszkolona, a wręcz nieświadoma bohaterka prawie od razu "łapie" jak robić mind trick na Jamesie Bondzie (co mi strzeliło...? Jedi zrozumie :-), ale - powtórzę - czy nie oglądało się tego fajnie? Czy nie chcieliśmy pokazać temu Kylo, że może nie musi mu pójść jak z płatka; nie natężaliśmy się razem z Rey :-)

Teraz jeszcze tożsamość Rey.
Też nie popieram tezy że Ray jest córką Luke'a. Nie chcę tu się rozwodzić, ale chronologicznie i przyczynowo-skutkowo to raczej nie pasuje. Dlaczego miałby ją porzucać na Jakku, dlaczego nikt inny by o niej nie wiedział. Dużo bardziej podoba mi się teoria przywołana przez Shell, jakoby Rey była zstępną Obi-Wana. Co prawda Obi-Wan, jako zakonnik, raczej nie miał (dotąd) dzieci, a przynajmniej o tym nie wiedzieliśmy. Ale jeżeli już ma się to wszystko rozgrywać w bardzo wąskiej grupce najbliższych przyjaciół, no to niech już będzie.
Swoją drogą, wspomina się, że dużą rolę w kształtowaniu scenariusza miałby mieć J.J.Abrams. A już nie Lukas. Według mnie ojcem wszechświata EU jest tylko Autor i naprawdę niech osoby niejako z zewnątrz nie wtrącają się w to nadmiernie. Niech tylko służą swoim talentem i rzemiosłem.
Podsumowując, bo miało być krótko, a zrobiło się rozwlekle: Film bardzo mi się podobał, myślę, że tak jak większości odbiorców, dał wszystkim mnóstwo ekscytacji, zdecydowanie przyciągnął wszystkich ponownie do Gwiezdnych Wojen, i o to chodziło. Rozpoczął mnóstwo wątków, otworzył drzwi, zrobił apetyt. Bardzo bym chciał, żeby dalsze części były dopracowane i pełne szczegółów, które "trzymają się kupy", żebyśmy prawdziwe powody, przyczyny, motywy, powiązania odkrywali bardzo stopniowo i z dużym wysiłkiem intelektualnym. Niech to nie będzie kolejna disneyowska czy Marvelowska guma do żucia. A nawet gdy się tak nie stanie, niech nasz Zakon tu utrzyma ten mistycyzm i poziom i dla nas Moc niech będzie zawsze Mocą :-)

Takie jest stanowisko Negocjatora Jedi. Czy widzisz film innymi oczami? Może powinieneś pomedytować nad tym, czy to, co Ci przeszkadzało w filmie, dostrzegłeś w filmie czy w sobie....
Master Qui-Gon
Awatar użytkownika
nache
Padawanka Nightwisha
Posty: 491
Rejestracja: 24.03.2009, 01:15
Lokalizacja: Kraków

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: nache » 28.12.2015, 22:18

Dlatego właśnie podoba mi się Kylo Ren. A wielu recenzentów go krytykuje. Jest to bohater, który został nakreślony w sposób interesujący, niespodziewany, nie jest jednoznaczny.


Zgodzę się z twierdzeniem, że gdyby Kylo był bezwzględny, byłby kopią Vadera, co pewnie również nie byłoby mile widziane wśród widzów. Jednak nie podobał mi się sposób, w jaki go przedstawiono - nudne monologi, smętne teksty i ogólna pokraczność połączona z beztalenciem. Podobałaby mi się jego dwojaka natura, gdyby był przedstawiony w inny sposób. Ile ciekawiej byłoby oglądać sceny, gdyby na przykład zawahał się, czy kogoś zabić. Albo zabijałby rebeliantów, ale Rey by pomógł, nic nie tłumacząc. To rodziłoby wątpliwości, czy on jest w końcu zły czy może ma jakiś dobry pierwiastek. I czym się motywuje. Dużo bardziej cieszyłabym się, gdybym sama mogła go rozgryźć, zamiast słuchać naciąganych wyrzutów sumienia czy... jak to nazwać w jego wykonaniu. Bo jak dla mnie zrobili z niego niezdecydowanego smarkacza, który sam nie wie czego chce i o co mu chodzi.

Wszyscy zachwycają się robocikiem BB-8. Oczywiście, jest słodki i na mnie też działa, ale nie jest do końca w klimacie.


I tu się zgodzę. Robotek był ładnie wykonany. Sama konstrukcja była świetna. Miał jednak coś, czego nie miał R2D2 - okazywał emocje. R2D2 był bezwzględny - jak miał znaleźć Bena, to uciekał, byle go znaleźć. Jak miał pilnować Amidali, to nawet zepchnął C3PO na taśmę produkcyjną. R2 był złośliwy w taki bezosobowy sposób. Ale nie robił się smutny, bo Anakinowi obcięto rękę. To mi się w BB-8 nie podobało, bo za bardzo go spersonifikowano.

Wszyscy strasznie narzekali, że nowa prequelowa trylogia już nie jest taka, jaka była stara. A ja ceniłem nową trylogię za rozmach, za pokazanie polityki, czegoś innego, niż poprzednio. Jakiś recenzent mówi że w 2. trylogii nie było aktorstwa, a w "7" jest rewelacyjne. Nie zgadzam się. W trylogii I-III jest np. Ian McDiarmid, aktor szekspirowski, gra po prostu jak artysta. Reszta nie jest od tego, żeby grała artystycznie, tylko żeby grała postaci w kinie rozrywkowym - umówmy się.


Gra aktorska w prequelach nie była zła, ale też nie zgodziłabym się z twierdzeniem, że w 7 była lepsza. :)

Dużo bardziej podoba mi się teoria przywołana przez Shell, jakoby Rey była zstępną Obi-Wana.


Brrr, oby tylko nie to. To nawet gorsze niż teoria, że to córka Luka! Zniszczy całkiem ideę dawnego zakonu Jedi.


Bardzo bym chciał, żeby dalsze części były dopracowane i pełne szczegółów, które "trzymają się kupy", żebyśmy prawdziwe powody, przyczyny, motywy, powiązania odkrywali bardzo stopniowo i z dużym wysiłkiem intelektualnym.


To też moja jedyna nadzieja. Bo jeśli druga część okaże się zbudowana podobnie jak ta, to już chyba jednak każdy będzie musiał przyznać, że sequele nie mają klimatu.
Padawanka Mistrza Nightwisha
Ex-Adeptka Kirrona
Enklawistka
Palmira Nache

Powerful

Wszystko się naprawi, albo rypnie w tumanach kurzu.
Shell
Guardiańcia
Posty: 515
Rejestracja: 08.02.2012, 09:49
Lokalizacja: Gorzów wlkp / Wrocław
Kontaktowanie:

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: Shell » 02.01.2016, 20:33

Hm... Czyli niby że Kylo jest po Jasnej Stronie... Ach te fanowskie teorie :)
http://naekranie.pl/aktualnosci/dlaczego-kylo-ren-podjal-taka-decyzje-fanowska-teoria-o-przebudzeniu-mocy-766924
JEDI GUARDIAN
_________________
SoK & SoD
http://www.jediorder.pl
_______________________
" Here’s where the fun begins." ;)... Whatever?
Awatar użytkownika
Nightwish
Posty: 483
Rejestracja: 16.01.2009, 20:30
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: Nightwish » 04.01.2016, 15:03

Film nie spełnił moich najmniejszych oczekiwań.


A mi dla odmiany film się nie podobał.


http://tr-8r.com/


Witajcie Zakonie i Internecie w kolejnym odcinku "Pogromców Starych Pryków", programie w którym jedziemy starych fanów Pokemonów, za to, że według nich Misty to jedyna słuszna laska Asha i śmiejemy się z kumpli Sapkowskiego, dla których komputerowa trylogia Wieśka jest niekanoniczna.

Film mi się naturalnie podobał, chociaż nie był bez skazy. Pierwsza część to w zasadzie kwintesencja galaktycznego uniwersum, w którym mamy wszystko - ucieczki, latanie, wymigiwanie się gadką, różnorodność ras i krajobrazów, a do tego zręczne nawiązania do poprzednich części. Później jest oczywiście większy cel, Moc się budzi, a z każdą chwilą mamy więcej pytań, niż dostajemy odpowiedzi.

Gdzieś to było? Tak - Nowa Nadzieja.

I wiem, że głównym argumentem fanów przeciw Przebudzeniu Mocy, jest właśnie to, że w zasadzie, to mamy tutaj nową czwartą część.

Proszę Państwa, my pytamy - co w tym złego? Abrams (i cała ekipa) stanął przed zadaniem odrodzenia starej serii, która przez ostatnie parę lat ustępowała miejsca nowym hitom, takim jak Potter, Igrzyska Śmierci i Trylogia Wkurwionej*. Pomijając wszelkie gry (Battlefront FTW!) czy BB8 nawet na pomarańczach w sklepie, co swoją drogą działa, a skupiając się na filmie - reżyser miał przed sobą stado nowych i starych fanów do zaspokojenia. Wybierając taką drogę był naprawdę bezpieczny, dając zarówno starszym jak i młodszym masę fanu, popartego logiczną (jak na SW) historią, jednocześnie stawiając stare dobre SW przeciw tym produkcjom. SW powinno je zjeść, a przynajmniej być na równi, bo równie super jest być Jedi, co Aurorem, czy Sithem (Renem?) co Śmierciożercą.

Kolejnym zarzutem bywa nielogiczność (Kirr Ty to mnie w ogóle zabiłeś tą fizyką XD, masz - https://www.youtube.com/watch?v=p0qLzsIhUMk, rozpisz fizycznie ten układzik z laserami :3). Słuchajcie, to Gwiezdne Wojny! Nie wiem jak Wy, ale ja studiując inżynierię naprawdę mam ochotę wyskoczyć w przestrzeń i latać X-Wingami, czy innymi Sokołami robiąc manewry typowe dla lotów w atmosferze:P I uwaga - znając masę praw fizyki i chemii W OGÓLE mi to nie przeszkadza, co tam się dzieje**. Walka, że niby Kylo taki super, a nie dał rady Rey?
a) Dostał wcześniej z kuszy, która wcześniej w filmie wywala w powietrze w pełni opancerzonych szturmowców (i w ogóle to ustał)
b) Finna w sumie załatwił koncertowo
c) Rey, jest super-silna Mocą, najprawdopodobniej związaną z Hanem/Lukiem i (wg. jej wizji) - Jej Moc wiążę nas i splata (czy coś takiego). Ważna istota.

Jest też cała masa argumentów (używa Mocy, a o niej niby nie słyszała, to czemu tak się ekscytuje gdy słyszy o Luke'u i pyta czy to wszystko prawda? Musiała mieć o tym wręcz opowiadane), ale moim zdaniem to zwykłe czepialstwo. Chociaż łyżką dziegciu było imię Ben dla syna Hana. To powinien być Jacen! ;___; czekałem, aż tak do niego krzyknie, robiąc mega uśmiech do fanów starego EU.

Druga łycha, to niestety muzyka. Ok, jest dobrze, to w końcu Williams i dostarcza soundtracku, pod późniejsze sesje, czytanie, czy słuchanie, ale brakuje mi dwóch rzeczy:
- motywu First Order, coś na kształt Marszu Imperialnego, no nie ma i kurcze mam nadzieję, że w ósmej części będzie coś takiego
- kozackiego motywu podczas walki, coś co niczym Duel of the Fates, czy troszkę gorszę Battle of the Heroes powinno dudnić godzinami po filmie w pamięci

Za to, po dobraniu się do soundtracku (co w sumie polecam, ale jak troszkę stanieje), dla równowagi dwa naprawdę udane motywy:
- March of the Resistance - czyżby przeciwwaga dla Imperial March? :> Super motyw, silny, troszkę wojskowy, gdy X-Wingi wlatują pod to na filmie, to się czuje to wejście całym fotelem, mega
- Rey's Theme/Scavanger - wow, ten motyw, niczym Binary Sunset może się kojarzyć teraz z SW, a na pewno z tym filmem. Ktoś to dobrze na YT określił, że to w zasadzie motyw tego filmu. Oddaje go w pełni i ja to czuję i popieram, chociaż nie wiem jak ta 3-4 minutowa sekwencja to robi. Ale to robi.

Efekty i grafika ślicznie, zarówno w 2D jak i 3D. Brakuje dziwacznej planety, przy starych schematach jest dobrze. Jakku jest inna niż Tatooine, Starkiller, chociaż z założenia podobny do Hoth, to całkiem inny, o reszcie trudno coś więcej powiedzieć.

Gra aktorska. Spotkałem się z zarzutem, że Ford gra jak drewno. Moim zdaniem, to naprawdę udane pożegnanie z rolą. Ta sama mimika, ten sam ton, świetnie dobrane i zinterpretowane kwestie. Naprawdę aktor komponuje się z młodymi aktorami, jakby dobrali go specjalnie pod ten film, a nie korzystali ze starej sławy. Hamill nic się nie odzywa, ale nie musi - wow. Jedynie Fisher jest trochę sztuczna.
Co do nowej ekipy - jest naprawdę bardzo dobrze. Tutaj gorzej u mnie z nazwiskami, a googlować mi się nie chcę specjalnie, zresztą staram się opowiedzieć to, jakbym brał udział w rozmowie, zatem odniosę się do postaci. Rola Finna jest super dobrana. "Nigga" odzywki, to coś co raz - o dziwo pasuje, dwa kojarzyło mi się z super latami JO, co pewnie podbiło punkty w osobistym rankingu. To inny typ szumowiny, stąd - pasuje. Rey bardzo naturalna, dobra rola, świetnie wyczute. I tak można mnożyć, jedynie w postaci Kylo (Bena) jest coś nie tak. Jakby brakuje mi w niej tej energii na twarzy jaką prezentuje w zachowaniu, które zresztą jest oddane także dobrze. W końcu to nie jest doświadczony Vader, po latach ścigania Jedi w Galaktyce, co najwyżej rozjuszony Anakin, po rzezi na adeptach.

Podsumowując (mam nadzieję, że nie macie mi za złe krzty mojego marnego humoru, ale zaznaczę, że żartowałem, bo mnie jeszcze wywalicie czy coś :<)
+ Klimat, zarówno nowy, jak i wciąż obecny stary
+ Muzyka, chociaż dopiero po przesłuchaniu płyty
+ Gra aktorska
+ Efekty, dobre ale nie dominują filmu
+ Sporo nowych ras (chociaż tylko przejechane, to tyle wystarczyło w IV części)
+ Ciekawe postacie na czele First Order
+ This guy - http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/co ... cfzlqI.gif
+ I ogólnie, zarówno szturmowcy jak i działacze oporu w boju
+ Masa uśmiechów do fanów...

- ...ale nie starego EU (Jacen! ;__:)
- Dwa utwory muzyczne, których zabrakło
- Phasma
- First Order jest trochę hitlerowsko-powalony, powtarzając stare błędy, można było inaczej narysować motywy zła

Ocena: 9/10

*czy tam Niezgodnej :P
** tu polecam zresztą ten filmik - https://www.youtube.com/watch?v=riiopXHXRA8, kto nie widział, niech nadrabia, bo to było na którymś fp.

PS.
Refleksja
Tak sobie myślę, że generalnie (nie wszystkie, ale jakoś tak to widzę) opinie negatywne pochodzą od grona fanów***, które mają za sobą sporo SW, sporo kina i po filmie oczekiwali właśnie w sumie nie wiadomo czego. W dużej mierze zresztą nie podobała im się też Nowa Trylogia Lucasa, która przecież była całkiem inna (polityka, miłość na pierwszym planie, filozofie Jedi i dziwne fizyczne wyjaśnienia, pokroju midichlorianów). To skoro całkiem nowe jest be i stare w nowym wydaniu jest be, to co chcecie? Nowe sceny do Imperium Kontratakuje, z nałożonym modelem CGI młodego Forda, na starego Forda? :>

*** Bastion SW, czy Smuggler z CDA jako przykłady
Jedi Knight Nightwish
Jego Magnificencja, Lord Protektor
Jedi Order


"Więcej luzu."
Awatar użytkownika
Molochus
Posty: 99
Rejestracja: 07.05.2014, 13:04
Lokalizacja: Nysa

Re: [SPOILERY!!!] Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - wrażen

Postautor: Molochus » 05.01.2016, 09:47

Mnie ogólnie film się podobał ;) Ubolewam tylko że nie pokazali żadnej konkretnej bitwy z pojazdami itd, a praktycznie w każdej poprzedniej części była jakaś fajna scena batalistyczna :)

Swoją drogą X-wingi i TIE-e niezle się trzymają jako zabytki po tych 30 latach :P

A cały film bym podsumował tym, że to było prawdziwe przebudzenie Mocy. Tyle że ta Moc jako że dopiero wstała, to jest jeszcze nieco zaspana i w następnej części powinno już mocno stanąć na nogi ;)

Wróć do „Filmy SW”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość